
Szefowie polskich instytucji finansowych stracili nawet po kilkudziesiąt milionów złotych.
Giełdowa bessa nie rozpieszcza nie tylko drobnych inwestorów ale także i grube ryby. "Gazeta Wyborcza" pisze, że prezesi polskich banków już od kilkunastu miesięcy obserwują, jak kurczą się ich majątki w postaci akcji własnych firm.
Kursy akcji polskich banków wciąż spadają, choć wypracowały najlepsze wyniki finansowe w historii - szacuje się, że zyski banków komercyjnych w Polsce po dziewięciu miesiącach tego roku są o 20 proc. wyższe niż rok wcześniej i przekroczyły w sumie 11,9 mld zł.
Ale zdaniem gazety to nie przekonało inwestorów giełdowych, którzy masowo pozbywali się akcji banków ze swoich portfeli w czego efekcie prezesi tracili znaczne sumy.
I tak majątek rekordzisty - Jarosława Augustyniaka, prezesa Noble Banku (w skład grupy Noble wchodzi m.in. firma pośrednictwa finansowego Open Finance) - w ciągu trzech kwartałów skurczył się o prawie 90 mln zł.
Na koniec września był on właścicielem prawie 10,7 mln akcji Noble wartych niespełna 45 mln zł. A jeszcze na początku roku były one wyceniane na 133 mln zł.
Powodów do zadowolenia nie ma też Bogusław Kott, prezes Millennium, który ma ponad 3 mln akcji kierowanego przez siebie banku. Przy obecnym kursie (3,5 zł) są one warte 10,6 mln zł. Ale jeszcze pod koniec czerwca giełda wyceniała je ponad 90 proc. wyżej - liczy "GW".
Z akcji swego banku wyprzedawał się Jan Krzysztof Bielecki, prezes Pekao SA. W czerwcu miał 45 tys. udziałów banku wycenianych na 7,4 mln zł. Od tego czasu cena akcji Pekao na warszawskim parkiecie spadła o 30 proc. W międzyczasie Bielecki pozbył się 20 tys. akcji swojego banku i obecnie ma w nich ulokowane niecałe 3 mln zł.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz