poniedziałek, 8 grudnia 2008

Czy Niemcy pogrążą polską giełdę?


W jaki sposób?

Na stronach Financial Times/Alphaville ukazał się wczoraj tekst Izabelli Kaminskiej pod tytułem:Things can only get worse in Eastern Europe (po polsku “Sytuacja w Europie Wschodniej może się tylko pogorszyć”). Autorka wskazuje w nim na nadchodzące kłopoty polskiej gospodarki, które nie ułatwią życia również polskim inwestorom giełdowym. W nawale licznych danych może niektórym umknął fatalny odczyt z gospodarki niemieckiej, gdzie zamówienia w przemyśle spadły aż o 6,1% podczas, gdy oczekiwano tylko -0,5%. Jest to nie tylko ważny wskaźnik dla strefy euro, ale być może jeszcze istotniejszy dla takich krajów jak Polska i Węgry, dla których Niemcy stanowią główny kierunek eksportu.
Do tej pory analitycy wskazywali głównie na Węgry jako państwo o podwyższonym ryzyku ze względu na duże zadłużenie i turbulencje gospodarcze (wczoraj podano, że produkcja przemysłowaMadziarom również spadła w październiku i to o 7,2%). Tymczasem Polska, która wydawała się niemal oazą spokoju ze względu na niewielkie zaangażowanie w rynek toksycznych kredytów hipotecznych i wciąż przecież ciesząca się w końcu wzrostem PKB, nagle znalazła się pod presją. Zauważyliśmy już ruch spadkowy złotówki (z pewnością najwyraźniej spekulujący na opcjach walutowych dyrektorzy finansowi całkiem sporego grona polskich spółek) oraz wysyp negatywnych rekomendacji sporządzanych przez zagraniczne banki inwestycyjne na temat poszczególnych przedsiębiorstw oraz ogólnych perspektyw polskiej gospodarki w 2009 roku.
Autorka artykułu zwraca uwagę na wykres sporządzony przez Bartosza Pawłowskiego (wcześniej był on między innym starszym ekonomistą w banku ING) z TD Securities. Pawłowski porównał na nim zamówienia w przemyśle niemieckim na tle sześciomiesięcznej średniej ruchomej produkcji przemysłowej Węgier, Polski, Turcji oraz RPA.
Jak możemy zauważyć, panuje dość ścisła korelacja pomiędzy zamówieniami w Niemczech, a produkcją przemysłową Madziarów i Polaków. Pawłowski zauważa, że najgorsze dopiero przed nami skoro produkcja przemysłowa stanowi około jednej trzeciej PKB. Podobna kiepska sytuacja pojawiła się pod koniec 2001 roku i wtedy nasza gospodarka dość mocno kulała. Teraz perspektywa wygląda dużo gorzej, ponieważ wciąż nie wiadomo, kiedy gospodarka niemiecka odbije się od dna, a dane już wyglądają katastrofalnie.Z kolei Bank of America wskazuje na jeszcze jedno zagrożenie dla Polski - szczególnie niebezpieczne dla złotówki, która i tak już mocno ucierpiała w ostatnich kilku miesiącach.

Brak komentarzy:

Liczba dnia