
Wykorzystaj je do poprawy swojej sytuacji finansowej.
W trudnych czasach spowolnienia gospodarczego szczególnie ważne wydaje się skuteczne i rozważne zarządzanie własnymi finansami. W trakcie boomu ewentualne błędy czy rozrzutność udawało się zrekompensować podwyżką wynagrodzenia czy nadgodzinami. Teraz trudno nie tylko na nie liczyć, ale co gorsza, wiele osób stoi przed widmem groźby utraty pracy. Pora na chwilę zastanowienia.
1. Utrzymuj płynność finansową. Na wypadek choroby czy utraty pracy każdy powinien mieć dostęp do przynajmniej równowartości swoich trzymiesięcznych wydatków (niektórzy eksperci twierdzą, że nawet sześciomiesięcznych). Docelowo najlepszym uniwersalnym rozwiązaniem jest stworzenie funduszu bezpieczeństwa poprzez systematyczne deponowanie niewielkich sum na specjalnie wydzielonym koncie lokacyjnym w banku. Tu nie chodzi o wielkie zyski, ale o łatwy dostęp do środków. Tymczasowo pewnym substytutem może być otwarcie sobie linii kredytowej w banku z tak zwanym kredytem odnawialnym, od którego odsetki płaci się wyłącznie od rzeczywiście wykorzystanych pieniędzy (plus marża za gotowość banku do udzielenia pożyczki).
2. Zacznij samodzielnie odkładać na emeryturę. Smutna prawda jest taka, że obecny system nie zagwarantuje nikomu godnej starości, a zatem każdy, kto ma jakiekolwiek dochody powinien jak najszybciej rozpocząć zabezpieczanie swojej jesieni życia. Liczący wyłącznie na ZUS czy OFE mocno zdziwią się ostateczną wysokością świadczeń.
3. Ubezpiecz się przed katastrofą. Niektórzy przesadzają z liczbą polis lub nawet błędnie traktują je jako inwestycje (pomijamy tutaj polisy lokacyjne, które służą do unikania podatku kapitałowego). Ubezpieczenie z założenia ma nas chronić przed nadzwyczajnymi wydarzeniami i na przykład ojciec rodziny z niepracującą żoną rozsądnie zrobi wykupując polisę na życie o wartości co najmniej pięciokrotności jego rocznych dochodów.
4. Najpierw płać sobie. To bardzo prosta i skuteczna zasada. Przed zapłaceniem za rachunki czy wydaniem pieniędzy na zakupy w supermarkecie odłóż choćby niewielką kwotę oszczędności. Niektórzy zniechęcają się ich niewielkimi możliwościami, ale nawet 50 zł czy 100 zł regularnie wpłacane na zwyczajne konto w banku urośnie do pokaźnej sumy. Warunkiem jest sumienność i cierpliwość. Co ciekawe, istnieją ludzie, którzy wydają na przykład ponad 200 zł na rachunki za telefony komórkowe, a jednocześnie twierdzą, że nie mają z czego odkładać. Nic dziwnego.
5. Jeśli chcesz kupić nieruchomość na kredyt, zbieraj na wkład własny. Trudna sytuacja na rynku kredytów hipotecznych spowodowała gwałtowne zaostrzenie się kryteriów stosowanych przez banki wobec klientów. Znacznie podniesiesz swoją wiarygodność posiadając choćby część środków. Spadające ceny nieruchomości powodują, że każda odkładana złotówka nabiera większego znaczenia.
6. Kup samochód na jaki cię stać. Wielu ludzi próbuje podnieść swój status społeczny przez zakup drogiego auta, a to przecież skarbonka bez dna i od razu tracisz pieniądze przy pierwszym trzaśnięciu drzwiami. Generalnie sprawdzona reguła jest taka, żeby nie brać kredytu na samochód, ale jeśli nie możesz się powstrzymać, albo po prostu brakuje ci środków, przynajmniej stosuj zasadę 20/4/10. Oznacza to, że powinieneś posiadać kwotę odpowiadającą co najmniej 20% wartości samochodu na wkład własny. Kredyt winien trwać maksimum 4 lata, a jego rata nie powinna przekraczać 10% twoich przychodów.
7. Zmobilizuj się do spłaty długów. Osoby, które nie potrafiły dotąd narzucić sobie dyscypliny i brały kolejne pożyczki znalazły się w bardzo trudnym położeniu. Dochody raczej nikomu nie wzrosną, a wielu osobom wręcz grozi utrata zatrudnienia. To ostatnia chwila na zrobienie solidnych porządków w finansach osobistych. Ogólna reguła jest taka, że jeśli płacone raty przekraczają 35% twoich przychodów oznacza to uruchomienie się dzwonka alarmowego (szczególnie głośnego w przypadku kart kredytowych i drogich kredytów konsumpcyjnych).
Oczywiście temat jest bardzo szeroki i te kilka zasygnalizowanych tu punktów ma za zadanie jedynie pobudzić do dalszego działania, bo sytuacja finansowa każdego czytelnika jest nieco inna. Najlepiej zacząć od zastanowienia się nad strukturą przychodów i wydatków domowych, czyli budżetu. Dopiero wtedy uda się znaleźć słabe miejsca, przez które regularnie wyciekają pieniądze, które można wykorzystać w znacznie bardziej pożyteczny i przyjemny sposób.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansówz dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz